Home > Świat wokół mnie > Transformers Jarosław Kaczyński

Transformers Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński ma niesamowitą zdolność kreowania swoich myśli, wspomnień i opinii w zależności od potrzeb i sytuacji. Archiwum wspomnień w jego głowie działa jak dziecięcy kalejdoskop – jak pokręcisz taki obraz uzyskasz 😛

Jak wspomina wydarzenia 13-go grudnia 1981 (wprowadzenie w Polsce stanu wojennego):

Wersja 1 – z 1991 roku:

– Obudziłem się więc w południe i poszedłem do kościoła w kompletnej nieświadomości. Słyszałem tylko, jak mama ma pretensje do ojca, że nie zapłacił rachunku, bo telefon jest wyłączony(…). W kościele panował potworny tłok, ale akurat tego dnia był u nas Obraz NMP. Kazanie ks. Boguckiego wydawało mi się też jakieś dziwne. I powoli zacząłem się orientować co się stało.

Wersja 2 – z 2012 roku:

– Pojechałem do najbliższego wielkiego zakładu pracy, który protestował, czyli Huty Warszawa(…). Następnego dnia przed 6:00 rano aresztowali mnie. Wieczorem mnie wypuścili, i było to dla mnie bardzo niemiłym zaskoczeniem. Nie ukrywam, że nieprzyjemnym, bo przecież działałem cały czas. Uważałem zresztą, że jestem w sytuacji dużo gorszej niż internowani.

W ciągu niespełna 22 lat jaźń Pana Kaczyńskiego przeszła z fazy śpiocha, pseudo opozycjonisty nie orientującego się w sytuacji w kraju do fazy sfrustrowanego bohatera aresztowanego (wow!) i wypuszczonego (bee! – a tak bardzo chciał być internowany).

Fantazjując na temat metamorfozy można by się pokusić o wersję jaką JK może „sprzedawać” za kilka, kilkanaście lat:

– Od 1 grudnia spałem już w pobliskim parku w obawie przed aresztowaniem. 13-go grudnia w nocy, kanałem dostałem się z Żoliborza na drugą stronę Wisły. Ciężko było, bo w plecaku miałem granaty i jedzenie. W Hucie Warszawa – wykopanym wcześniej tunelem – przeskoczyłem ( 😆 ) przez płot i objąłem dowództwo strajku. Następnego dnia mnie aresztowano, bito – do dziś mam z bólu zaciśnięte wargi i siwe włosy. Na szczęście wieczorem udało mi się uciec  aresztu. Od tego momentu czekałem na upadek komuny – jak widać dziś, moje czekanie sprawiło, że komuna upadła. Nie, nie – proszę nie dziękować, nie potrzeba….

 

  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków